niedziela, 2 maja 2010

ΤΑ ΜΥΣΤHΡΙΑ ΤΗΣ ΑΚΡOΠΟΛΗΣ

Game Boy'em zainteresowałem się czy to czytając o nim w Gamblerze, czy też pożyczając zieloną wersję tego kloca od najlepszego wtedy kumpla. Nigdy nie miałem swojego Pegazusa, ani nawet Komody, więc kiedy kilka miesięcy później, na 10 urodziny, w moje ręce trafiło pudełko z niemieckimi napisami i pierwszą grą o wąsatym hydrauliku, stałem się nerdem na całą zimę, jeśli nie dłużej. 9 lat później, kiedy z kolei rozwijałem swoje zainteresowanie grafiką, wykopałem owo zakurzone pudełko i wpadłem na pomysł dlaczego by nie rozgryźć tego dziwacznego systemu.

Jest pewien łatwy sposób, żeby wytłumaczyć jak działa matryca Game Boy'a. Cała grafika, która jest w danym momencie wyświetlana na ekranie, łącznie z fontami, panelami etc., musi się mieścić w takich bankach pamięci:



I mówiąc "cała" mam także na myśli wszystkie klatki animacji dla twojej postaci i dla przeciwników. Jest tego więcej, ale nie będę wam zaśmiecał głowy. Tak, czy inaczej, to dlatego większość tytułów na tą konsolkę posiadało bardzo prostą, toporną grafikę. Mimo wszystko trafiały się gry naprawdę ładne, np.: Donkey Kong Land 2, Wario Land, czy Castlevania II (wszystkie graficznie bardzo inspirujące).

Przy okazji tego piksela dołączyłem do załogi pix.art.pl (za zaproszeniem Ara :)). Z tego co pamiętam "przyjęcie" było bardzo sympatyczne, a pracka trafiła na pierwszą stronę. :) Później zakumplowałem się z Arem, i już tej sceny nie opuściłem.

Jeśli Cię zainteresowałem, zerknij w ten temat na Pixelation po dodatkowe info i fabułę gry. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz