czwartek, 30 grudnia 2010

Inspiracje #1: Railway Resonance

Ten obrazek to w zasadzie tylko pretekst, żeby pokazać skąd wziął się pomysł. Chciałbym tym samym zapoczątkować przyszłą serię notatek poświęconą źródłom mojej inspiracji.

Railway Resonance to szybki, 20-minutowy szkic. Chciałbym, żeby to było coś bardziej rozbudowanego, ale wiecie jak jest. Pierwszy szkic zabija czasem potrzebę dopracowywania, bo sam pomysł został już przedstawiony na "papierze" i może się nim rozczarowałeś, może Ci się spodobał, a może nie masz już czasu żeby to dalej dłubać. Przestaje cię jednak męczyć myśl, że zaraz o tej "idei" zapomnisz -- sprawdziłeś ją w praktyce i masz ją już przed sobą.

Railway resonance to dziwny termin, nie wiem czy coś takiego jak rezonans kolejowy w ogóle istnieje, ale geneza jest dosyć łatwa do odgadnięcia. Zaraz dowiecie się dlaczego.



Poniżej szereg obrazów, którymi Railway Resonance był inspirowany. Obrazów video. Pochodzą z gry Half-Life 2, jednej z najbardziej dopracowanych, nastrojowych produkcji jakie kiedykolwiek doświadczałem, a w której znajdują się rzeczy jakich po żadnej grze komputerowej bym się nie spodziewał. Highway 17 to lokacja, czy też raczej interaktywna sekwencja, o której nie sposób zapomnieć. Dlaczego? Przekonajcie się sami.



Wersja w słabszej rozdzielczości, ale bez gadki:



I sam temat muzyczny. Polecam ciemny pokój zaraz przed spaniem.



Najlepiej jednak zagrać i samemu się przekonać. Nigdzie indziej tak wspaniałej atmosfery znaleźć się nie da.

Ten przykład, nazwijmy to: fotorealistycznego minimalizmu, w dodatku nawet nie skończony, jest jednak bardzo dla mnie ważny. Gdyby nie on, większość prac w roku 2009 pewnie by nie powstała. Prawdopodobnie nie zainteresowałbym się też grafiką pod Commodore 64 (przykład możecie oglądać w poprzednim poście), a tym samym pozbawił sporej części swojego "dorobku". Mam nadzieję, że choć trochę się wam podoba. :)

środa, 29 grudnia 2010

Bohaterowie Monte Cassino nigdy nie przeminą (pixelartowe graffiti)

Prawdopodobnie ostatnia praca tego roku,



Żeby powiększyć, kliknij na obrazek. A tak mniej-więcej artwork ten wyglądałby na ekranie telewizora. Uwaga, "gigantyczny" plik,

!?!

C64, HiRes + sprite'y (kiedyś coś o tych trybach napiszę :)). Projekt robiony na dwa podejścia, co niestety widać -- lewa strona leżała niedokończona kilka dobrych miesięcy, prawą dojechałem na świętach. B.M.C. to koncept nad którym myślę już od dawna; tak nazywa się ulica niedaleko której mieszkam, a która ma dla mnie ogromne znaczenie (powstało tam też mnóstwo pomysłów na wcześniejsze prace i inne zajawki). Kiedyś jeszcze rozwinę tą myśl. Po wschodniej stronie Wisły sen się spełnia, BMC -- scenariusz i reżyseria.

niedziela, 19 grudnia 2010

Thus have I heard. . . at one time.

Wspominałem coś wcześniej o pikselowym zen, czyli pikselowaniu dla samej zajawki i kontemplacji bez przywiązywania większej uwagi do efektu końcowego. Poniżej praca, która rozpoczęła ten koncept -- 7/8 godzin głębokiej medytacji.



Detale i stepy na Pixelation, http://www.wayofthepixel.net/pixelation/index.php?topic=8931.0; baza to 15-kolorowa paleta Sony MSX:



Niestety, limitacje (pomińmy wyjaśnianie) nie spełnione, ale estetyka w pewnym sensie już tak -- sporadyczny anti-aliasing, ostre kąty 45° oraz 25°. Mimo wszystko, spotkałem się z zarzutem, że praca wygląda jak wektory i nie ma w niej niczego szczególnego. Pytanie, jak często grafikę wektorową można oglądać na ekranie 25-letniego komputera. . . :)

Inspiracja to głównie prace ptoinga i iLKke'go, rosnące zainteresowanie buddyzmem (od słów "Tak słyszałem" rozpoczyna się kilka sutr buddyjskich, na obrazku można również znaleźć symbol ensō) oraz: