poniedziałek, 6 czerwca 2011

*gzzt--*

Niestety, trochę przez przypadek i trochę przez własną głupotę utraciłem prawa do domeny .eu, a co za tym idzie blog ześwirował i obrazki nie są wyświetlane. Nie znaczy to wcale, że spisuję go na straty. Nowa domena jest w fazie rejestracji i już niebawem STUCK IN THE NINETIES wraca na fale eteru w pełnej krasie!

Do usłyszenia!

środa, 26 stycznia 2011

Inspiracje #2: Street Rod i moja marna kontrybucja (EGA) :)

CGA to "cegła", jak więc nazwać paletę EGA? Regał? Nie mam pomysłu. W każdym bądź razie, my tu nie o tym. Poniżej kolejna "dawka inspiracji". . . trochę materiału, który zawsze zachęca mnie do rozpoczęcia prac nad kolejnym restrykcyjnym pikselem. Street Rod.

Tak, to jest to gra komputerowa; trochę stara bo ponad dwudziestoletnia. Nigdy nie potrafiłem rozwiązać zagadki, czy jej twórcy, California Dreams, to Amerykanie polskiego pochodzenia, czy też Polacy mieszkający w Polsce a tworzący gry po angielsku. Tak czy inaczej, Polacy; znani też ze skąd inąd popularnej "Solidarności" (gry).



Street Rod to taki powiedzmy protoplasta The Need for Speed. Obrazki w zasadzie mówią wszystko: garaż, majsterkowanie (podmienianie części, tuningowanie silnika) oraz wyścigi w czasie rzeczywistym w prawdziwym trójwymiarze! :) To co wyróżnia tą produkcję od innych ścigałek z tamtego okresu to namacalny klimat Kalifornii lat 60-tych, Mulholland Drive, 'subkultura' kina samochodowego, ciekawie dobrane auta i ogromna dbałość o szczegóły. Naprawdę, tak dopracowanych gier tylko pozazdrościć. Jeśli miałbym szukać skojarzeń, podałbym Christine Kinga -- jestem świadomy, że to dwa odległe bieguny, ale coś jest w tym skojarzeniu. Zresztą, sprawdźcie sami -- wszystko za darmo z Abandonii (gra już "przeterminowana", więc można ściągać).



http://www.abandonia.com/en/games/177/Street%20Rod%201.html



http://www.abandonia.com/en/games/34/Street+Rod+2+-+The+Next+Generation.html



Jakąś dekadę temu natrafiłem na spadkobiercę Street Rod, Gearhead Garage -- sprawdźcie ją; założenia dokładnie takie same, ale samochody inne i charakterystycznego klimatu też już nie ma. Grafika zestarzała się w niej strasznie (3D z końca lat dziewięćdziesiątych z biegiem lat wygląda mniej "stylowo" niż omiawiana w tym poście EGA), nie mniej jednak warto zobaczyć. Nieoficjalny Street Rod 3 powstawał bodajże na jej silniku.



OK, obrazki pooglądane to na koniec jeszcze mój precel. Jedyna dotychczas praca wykonana w palecie EGA. Sam się dziwię, bo od zawsze po głowie chodzi mi pomysł zrobienia "dodatkowych" pojazdów do Street Roda -- przy podobnych grafikach stawiałem swoje debiutanckie "poważne" piksle (vide pierwszy post na tym blogu). Kiedyś na pewno się za to wezmę, a póki co:



Styczeń 2009. Dwa lata temu, chwila przed rozpoczęciem grzebania przy trybach Commodore 64 (teraz wiem, czemu EGA poszła w cień). Trochę w stylu mordek ptoinga, szpeknij na jego galerię i szukaj zbiorów Faces, trochę się ich tam nazbierało.

piątek, 14 stycznia 2011

Głowy, czyli gimnastyka Fotochłopa

Colin Farrell i Eva Longoria. Tak przynajmniej twierdzi koleżanka. :)

Ćwiczę portretowanie i przy okazji trochę obróbkę. Postacie z pupy, tzn. z głowy -- w zasadzie brak jakichkolwiek referencji. Fejsbuk chciał otagować jegomościa kiedy dodawałem go do galerii, więc pewnie mogę być całkiem zadowolony. ;) Efekt starego telewizora wyszedł tu tak sobie, ale jestem na dobrej drodze. Chciałem, żeby portrety kojarzyły się z czymś w rodzaju ekranu wyboru płci w starej grze fabularnej.


czwartek, 30 grudnia 2010

Inspiracje #1: Railway Resonance

Ten obrazek to w zasadzie tylko pretekst, żeby pokazać skąd wziął się pomysł. Chciałbym tym samym zapoczątkować przyszłą serię notatek poświęconą źródłom mojej inspiracji.

Railway Resonance to szybki, 20-minutowy szkic. Chciałbym, żeby to było coś bardziej rozbudowanego, ale wiecie jak jest. Pierwszy szkic zabija czasem potrzebę dopracowywania, bo sam pomysł został już przedstawiony na "papierze" i może się nim rozczarowałeś, może Ci się spodobał, a może nie masz już czasu żeby to dalej dłubać. Przestaje cię jednak męczyć myśl, że zaraz o tej "idei" zapomnisz -- sprawdziłeś ją w praktyce i masz ją już przed sobą.

Railway resonance to dziwny termin, nie wiem czy coś takiego jak rezonans kolejowy w ogóle istnieje, ale geneza jest dosyć łatwa do odgadnięcia. Zaraz dowiecie się dlaczego.



Poniżej szereg obrazów, którymi Railway Resonance był inspirowany. Obrazów video. Pochodzą z gry Half-Life 2, jednej z najbardziej dopracowanych, nastrojowych produkcji jakie kiedykolwiek doświadczałem, a w której znajdują się rzeczy jakich po żadnej grze komputerowej bym się nie spodziewał. Highway 17 to lokacja, czy też raczej interaktywna sekwencja, o której nie sposób zapomnieć. Dlaczego? Przekonajcie się sami.



Wersja w słabszej rozdzielczości, ale bez gadki:



I sam temat muzyczny. Polecam ciemny pokój zaraz przed spaniem.



Najlepiej jednak zagrać i samemu się przekonać. Nigdzie indziej tak wspaniałej atmosfery znaleźć się nie da.

Ten przykład, nazwijmy to: fotorealistycznego minimalizmu, w dodatku nawet nie skończony, jest jednak bardzo dla mnie ważny. Gdyby nie on, większość prac w roku 2009 pewnie by nie powstała. Prawdopodobnie nie zainteresowałbym się też grafiką pod Commodore 64 (przykład możecie oglądać w poprzednim poście), a tym samym pozbawił sporej części swojego "dorobku". Mam nadzieję, że choć trochę się wam podoba. :)

środa, 29 grudnia 2010

Bohaterowie Monte Cassino nigdy nie przeminą (pixelartowe graffiti)

Prawdopodobnie ostatnia praca tego roku,



Żeby powiększyć, kliknij na obrazek. A tak mniej-więcej artwork ten wyglądałby na ekranie telewizora. Uwaga, "gigantyczny" plik,

!?!

C64, HiRes + sprite'y (kiedyś coś o tych trybach napiszę :)). Projekt robiony na dwa podejścia, co niestety widać -- lewa strona leżała niedokończona kilka dobrych miesięcy, prawą dojechałem na świętach. B.M.C. to koncept nad którym myślę już od dawna; tak nazywa się ulica niedaleko której mieszkam, a która ma dla mnie ogromne znaczenie (powstało tam też mnóstwo pomysłów na wcześniejsze prace i inne zajawki). Kiedyś jeszcze rozwinę tą myśl. Po wschodniej stronie Wisły sen się spełnia, BMC -- scenariusz i reżyseria.

niedziela, 19 grudnia 2010

Thus have I heard. . . at one time.

Wspominałem coś wcześniej o pikselowym zen, czyli pikselowaniu dla samej zajawki i kontemplacji bez przywiązywania większej uwagi do efektu końcowego. Poniżej praca, która rozpoczęła ten koncept -- 7/8 godzin głębokiej medytacji.



Detale i stepy na Pixelation, http://www.wayofthepixel.net/pixelation/index.php?topic=8931.0; baza to 15-kolorowa paleta Sony MSX:



Niestety, limitacje (pomińmy wyjaśnianie) nie spełnione, ale estetyka w pewnym sensie już tak -- sporadyczny anti-aliasing, ostre kąty 45° oraz 25°. Mimo wszystko, spotkałem się z zarzutem, że praca wygląda jak wektory i nie ma w niej niczego szczególnego. Pytanie, jak często grafikę wektorową można oglądać na ekranie 25-letniego komputera. . . :)

Inspiracja to głównie prace ptoinga i iLKke'go, rosnące zainteresowanie buddyzmem (od słów "Tak słyszałem" rozpoczyna się kilka sutr buddyjskich, na obrazku można również znaleźć symbol ensō) oraz:

poniedziałek, 29 listopada 2010

Where Colors Bleed (Where Pixels Bleed). . .

They rise from the shadows, Kane! :)


Idea, która zakiełkowała w Thus Have I Heard (niebawem na blogu) -- pikselowe Zen. Eksperyment, jest tu po trochu wszystkiego. 1, 2.