poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Gumolit

Pierwsze klocki zacząłem stawiać jakoś pod koniec lat dziewięćdziesiątych, zaraz po tym jak pod moim dachem zagościło blaszane pudło z przyciskiem TURBO na obudowie. Po nocach spać nie mogłem, tylko się na nie gapiłem; wszystko wydawało się takie ciekawe i tajemniczne. Co, jak i dlaczego.
Przekształcenie tej niezbadanej skrzynki w coś kreatywnego wydawało się być całkiem niezłą perspektywą. Pierwsze piksele zacząłem malować w Paincie, w Paincie tworzyłem też grafikę do prostych gier, które później na dyskietkach rozchodziły się po szkole. Były to w większości banalne tekstówki stworzone za pomocą jakiegoś autorskiego softu, który swojego czasu przeżywał lata świetności na łamach i dyskach Gamblera. Ktoś tam wtedy mi rzucił: "Fajna grafika, może kiedyś zostaniesz grafikiem?" i chociaż ocena kilkulatka niewiele mogłaby teraz znaczyć, tak jakoś wyszło, że piksele stały się moim hobby. Żałuję, że nic z tamtych czasów się nie zachowało, a wierzcie mi, że miejsca na tym niespełna dwugigabajtowym dysku nigdy nie oszczędzałem. Trochę potrwało, zanim spod moich palców zaczęło wychodzić coś bardziej spójnego. . .

Pierwszy chyba piksel, w który włożyłem sporo wysiłku i czasu, mimo że przecież spora część tej pracy to zwykły obrys. Dobrze go pamiętam, wzorowany na autach ze Street Roda -- wtedy wydawał mi się najlepszy na świecie. 2005(?).



Wszystkie te ludziki powstawały w podobnym okresie; 2006, część może 2005. Miałem wtedy jakieś ciągoty do oldschoolowej grafiki, ale to jeszcze nie była demoscena -- wszystko szło raczej pod gierki, interesowały mnie przygodówki i chciałem je tworzyć. Dopiero później zacząłem rysować dla samej przyjemności rysowania.

Była też i izometria, 2006, chociaż tej to nigdy nie lubiłem. . .

2006(?)

. . . i kilka bidnych hi-resów, 2005. Stary kineskop Daewoo kopał kontrast do granic:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz