Posty

Wyświetlam posty z etykietą portrety

Inspiracje #2: Street Rod i moja marna kontrybucja (EGA) :)

Obraz
CGA to "cegła", jak więc nazwać paletę EGA? Regał? Nie mam pomysłu. W każdym bądź razie, my tu nie o tym. Poniżej kolejna "dawka inspiracji". . . trochę materiału, który zawsze zachęca mnie do rozpoczęcia prac nad kolejnym restrykcyjnym pikselem. Street Rod. Tak, to jest to gra komputerowa; trochę stara bo ponad dwudziestoletnia. Nigdy nie potrafiłem rozwiązać zagadki, czy jej twórcy, California Dreams , to Amerykanie polskiego pochodzenia, czy też Polacy mieszkający w Polsce a tworzący gry po angielsku. Tak czy inaczej, Polacy; znani też ze skąd inąd popularnej "Solidarności" (gry) . Street Rod to taki powiedzmy protoplasta The Need for Speed . Obrazki w zasadzie mówią wszystko: garaż, majsterkowanie (podmienianie części, tuningowanie silnika) oraz wyścigi w czasie rzeczywistym w prawdziwym trójwymiarze! :) To co wyróżnia tą produkcję od innych ścigałek z tamtego okresu to namacalny klimat Kalifornii lat 60-tych, Mulholland Drive, 'subkultura' k...

Głowy, czyli gimnastyka Fotochłopa

Obraz
Colin Farrell i Eva Longoria. Tak przynajmniej twierdzi koleżanka. :) Ćwiczę portretowanie i przy okazji trochę obróbkę. Postacie z pupy, tzn. z głowy -- w zasadzie brak jakichkolwiek referencji. Fejsbuk chciał otagować jegomościa kiedy dodawałem go do galerii, więc pewnie mogę być całkiem zadowolony. ;) Efekt starego telewizora wyszedł tu tak sobie, ale jestem na dobrej drodze. Chciałem, żeby portrety kojarzyły się z czymś w rodzaju ekranu wyboru płci w starej grze fabularnej.

Bohaterowie Monte Cassino nigdy nie przeminą (pixelartowe graffiti)

Obraz
Prawdopodobnie ostatnia praca tego roku, Żeby powiększyć, kliknij na obrazek. A tak mniej-więcej artwork ten wyglądałby na ekranie telewizora. Uwaga, "gigantyczny" plik, !?! C64, HiRes + sprite'y (kiedyś coś o tych trybach napiszę :)). Projekt robiony na dwa podejścia, co niestety widać -- lewa strona leżała niedokończona kilka dobrych miesięcy , prawą dojechałem na świętach. B.M.C. to koncept nad którym myślę już od dawna; tak nazywa się ulica niedaleko której mieszkam, a która ma dla mnie ogromne znaczenie (powstało tam też mnóstwo pomysłów na wcześniejsze prace i inne zajawki). Kiedyś jeszcze rozwinę tą myśl. Po wschodniej stronie Wisły sen się spełnia, BMC -- scenariusz i reżyseria.

Thus have I heard. . . at one time.

Obraz
Wspominałem coś wcześniej o pikselowym zen, czyli pikselowaniu dla samej zajawki i kontemplacji bez przywiązywania większej uwagi do efektu końcowego. Poniżej praca, która rozpoczęła ten koncept -- 7/8 godzin głębokiej medytacji. Detale i stepy na Pixelation , http://www.wayofthepixel.net/pixelation/index.php?topic=8931.0 ; baza to 15-kolorowa paleta Sony MSX : Niestety, limitacje (pomińmy wyjaśnianie) nie spełnione, ale estetyka w pewnym sensie już tak -- sporadyczny anti-aliasing, ostre kąty 45° oraz 25°. Mimo wszystko, spotkałem się z zarzutem, że praca wygląda jak wektory i nie ma w niej niczego szczególnego. Pytanie, jak często grafikę wektorową można oglądać na ekranie 25-letniego komputera. . . :) Inspiracja to głównie prace ptoing a i iLKke 'go, rosnące zainteresowanie buddyzmem (od słów "Tak słyszałem" rozpoczyna się kilka sutr buddyjskich, na obrazku można również znaleźć symbol ensō ) oraz:

Razor

Obraz
To może tak z okazji ostatniej premiery Fallout: New Vegas, która odbyła się miesiąc temu . . .  Interpretacja starego szkicu poglądowego, stworzonego na potrzeby oryginalnego Fallouta . Postać na malunku to "szefowa" gangu Blades , który razem z pomocą protagonisty pokonuje skorumpowane "siły policyjne" post-apokaliptycznego Los Angeles, bla, bla, bla. Po bardziej szczegółowy opis powstawania pracy zapraszam do ciągnącego się przez ponad 100 odpowiedzi tematu-tasiemca na Pixelation (link) , który tworzy swojego rodzaju tutorial poświęcony rysowaniu twarzy. Chyba najlepsza i najbardziej rozpoznawalna moja praca, pierwszy obrazek nad którym siedziałem naprawdę bardzo długo (coś ok. miesiąca). Poziom, którego nie jestem w stanie przebić nawet teraz (pomimo tego, że ma swoje błędy). Zamiast wybierania kilku-kolorowych odgórnie narzuconych palet, zdecydowałem się w końcu użyć większej ilości barw (tutaj 32) i nauczyłem się przy tym sporo o rysowaniu twarzy (nos ...

Nazywam się Pit, . . .

Obraz
. . . a Ty nie myśl, że jak k. . . zagadasz to będzie git. Skojarzenie z Pulp Fiction (i przy okazji "Czarną Kawą" :)) jak najbardziej trafne. Taki tam sobie stary ziomek, nie pamiętam już dokładnie dlaczego go narysowałem -- to chyba miałem być ja w wersji za 20 lat :) 6-kolorowa paleta zbliżona do monochromu.

Monique: Turquoise

Obraz
Po długiej przerwie wracamy na antenę. . . z kolejną dupeczką. . . sprzed kilku lat :) Wzorowane na autoportrecie Helma (znów jego wpływ, który w zasadzie nigdy nie wygasł do końca). Kolejna próba osiągnięcia atmosfery charakterystycznej dla demosceny; bardzo możliwe, że udana -- praca-----nawet pomimo tego, że nie robi już takiego wrażenia jak wtedy-----nadal mi się podoba. Świetne ćwiczenie na anti-aliasing. Bonusowe referencje, zawsze mogą się przydać (klikaj na cyfrach): 1 i 2 .

Embraced by Lycantrophy's Spell

Obraz
Praca eksperymentalna. Z tego co pamiętam inspirowana churistem , a wykonana przy skrzekach i trzaskach Moonblood (od którego kawałka pochodzi jej tytuł*). Dwa warianty: 3- i 2-kolorowy; nie mogłem się zdecyodwać. Na dole bonusowa wersja początkowa, która wydaje mi teraz najlepsza bez tych zbędnych zapychaczy z tyłu i dodatkowego koloru. Swoją drogą, chyba wiem dlaczego plik z tym projektem nazwałem "Żyd" :) * Niestety, nigdzie go nie mogę znaleźć, ale *ten* też jest niezły! Wytrzymasz całe na fulla? :)

Five Dollar Silicon Presley

Obraz
 . . . czyli "Pięciodolarowy Krzemowy Elvis", bo przypomina trochę Lincolna (z pięciodolarówki), trochę Elvisa, no i jest z krzemu. Przełom 2006/7. Aż trudno uwierzyć, że tak to wyglądało na początku . Następnie przejściówka , i niedokończona sekwencja . Widać silny wpływ cyberpunku i demoscenowej idei "pizgania krzemu".

Edgar Allan Poe CGA

Obraz
Debiut na demoscenie. Było w tym coś fajnego, "pizganie krzemu" jak to kiedyś ktoś na łamach jakiegoś diskmaga zwykł powiadać. Sama demoscena, przynajmniej dla mnie, najlepszy okres przeżywała w późnej pierwszej i wczesnej drugiej połowie lat 90-tych, kiedy zaczęło się robić bardzo kolorowo i znacznie wzrosło zróżnicowanie, bo w domach pojawił się pecet (ale jak przychodziło się do kolegi z klasy, to zawsze był w kredensie). Lazur, Made, Mirage, X-man, Danny. . . to ksywy które przypominam sobie na biegu, choć było ich o wiele, wiele więcej. Trafiała się też tandeta. Jeśli kojarzycie te monotematyczne (dupeczki, najlepiej z dużym biustem i smokami), zblurowane do granic prace, to bardzo możliwe, że pochodzą właśnie z demosceny i właśnie z tamtego okresu -- druga strona medalu. Pamiętam jeszcze pirackie intra na dyskietkach, pamiętam snaile, amigowe dema, których nigdy nie mogłem rozgryźć i piski PC speakera, kiedy coś nie zaskoczyło. . . i choć sam wtedy siedziałem z boku, b...

Nie mam ust, a muszę krzyczeć!

Obraz
Kolejny przykład na to, jak w tamtych czasach omijałem rysowanie ust i nosów. . . Oczy u pań zawsze podobały mi się najbardziej i najbardziej lubiłem je rysować. :) Swoją drogą, przy okazji tej pracy myślałem, że złapałem pana boga za nogi -- i już lepiej się po prostu nie da. Fakt, daleko mi jeszcze było do porządnego warsztatu, ale zaczątki stylu widać już całkiem nieźle -- moment w którym zacząłem powoli porzucać nadmierny anti-aliasing na rzecz ditheringu. 2006. PS: Tytuł tego posta jest nawiązaniem do bardzo ciekawego opowiadania Harlana Ellisona .

Pixelopolis Fadatar

Obraz
Portret na forum Pixelation/Pixelopolis , gdzie do dzisiaj ludzie zbierają się, żeby prezentować swoje prace i dyskutować o pixel arcie. Była wtedy taka moda, "fad", który rozpoczął ptoing -- i w ciągu kilku dni każdy na tym forum miał podobny awatar. Niektóre można znaleźć w tej sekcji na Pixeljoincie . Niezłe ćwiczenie na technikę i anti-aliasing, wykonałem jakieś 30 wersji, zanim Paint wypuł tą ostateczną. Jak widać miałem wtedy spore kłopoty z rysowaniem twarzy, więc ich nie rysowałem. . . Ok, próbowałem. . .