Posty

Wyświetlam posty z etykietą niedokończone

Głowy, czyli gimnastyka Fotochłopa

Obraz
Colin Farrell i Eva Longoria. Tak przynajmniej twierdzi koleżanka. :) Ćwiczę portretowanie i przy okazji trochę obróbkę. Postacie z pupy, tzn. z głowy -- w zasadzie brak jakichkolwiek referencji. Fejsbuk chciał otagować jegomościa kiedy dodawałem go do galerii, więc pewnie mogę być całkiem zadowolony. ;) Efekt starego telewizora wyszedł tu tak sobie, ale jestem na dobrej drodze. Chciałem, żeby portrety kojarzyły się z czymś w rodzaju ekranu wyboru płci w starej grze fabularnej.

Inspiracje #1: Railway Resonance

Obraz
Ten obrazek to w zasadzie tylko pretekst, żeby pokazać skąd wziął się pomysł. Chciałbym tym samym zapoczątkować przyszłą serię notatek poświęconą źródłom mojej inspiracji. Railway Resonance to szybki, 20-minutowy szkic. Chciałbym, żeby to było coś bardziej rozbudowanego, ale wiecie jak jest. Pierwszy szkic zabija czasem potrzebę dopracowywania, bo sam pomysł został już przedstawiony na "papierze" i może się nim rozczarowałeś, może Ci się spodobał, a może nie masz już czasu żeby to dalej dłubać. Przestaje cię jednak męczyć myśl, że zaraz o tej "idei" zapomnisz -- sprawdziłeś ją w praktyce i masz ją już przed sobą. Railway resonance to dziwny termin, nie wiem czy coś takiego jak rezonans kolejowy w ogóle istnieje, ale geneza jest dosyć łatwa do odgadnięcia. Zaraz dowiecie się dlaczego. Poniżej szereg obrazów, którymi Railway Resonance był inspirowany. Obrazów video. Pochodzą z gry Half-Life 2 , jednej z najbardziej dopracowanych, nastrojowych produkcji jak...

Where Colors Bleed (Where Pixels Bleed). . .

Obraz
They rise from the shadows, Kane! :) Idea, która zakiełkowała w Thus Have I Heard (niebawem na blogu) -- pikselowe Zen. Eksperyment, jest tu po trochu wszystkiego. 1 , 2 .

Oregon Trail, pikselowy impresjonizm

Obraz
Chronologicznie praca nie pasuje do sekwencji, ale postanowiłem wrzucić coś nowszego. 2010. Impresjonistyczny eksperyment z paletą C64 (bawiłem się nią o wiele wcześniej, obrazki "w drodze" na bloga :)). Więcej informacji na Pixelation (link) , a o samym szlaku oregońskim można poczytać na Wikipedii (link) . Chcę wierzyć w to, że pewnego dnia uda mi się to przenieść na format działający na Commodore. Dla wytrwałych, migotająca animacja z nakładającymi się na siebie obrazami (link) .

Nie mam ust, a muszę krzyczeć!

Obraz
Kolejny przykład na to, jak w tamtych czasach omijałem rysowanie ust i nosów. . . Oczy u pań zawsze podobały mi się najbardziej i najbardziej lubiłem je rysować. :) Swoją drogą, przy okazji tej pracy myślałem, że złapałem pana boga za nogi -- i już lepiej się po prostu nie da. Fakt, daleko mi jeszcze było do porządnego warsztatu, ale zaczątki stylu widać już całkiem nieźle -- moment w którym zacząłem powoli porzucać nadmierny anti-aliasing na rzecz ditheringu. 2006. PS: Tytuł tego posta jest nawiązaniem do bardzo ciekawego opowiadania Harlana Ellisona .

The Pit and the Pendulum

Obraz
Obrazek do nieukończonej przygodówki na podstawie opowiadania Poego, Studnia i wahadło (bardzo ciekawe swoją drogą). Gra miała zawierać tylko jeden "pokój", po którym mogłaby się poruszać postać gracza (w planach był i w planach pozostał przykuty do ściany jegomość i sama tylnia ściana, wahadło i myszy myszkujące(!) wokół studni). Chyba pierwszy poważny krok w kierunku demoscenowej estetyki, jednocześnie ukłon w stronę Helma (silna inspiracja, byłem pod wrażeniem jego gry o identycznym założeniu, Caverns/Vaginas -- sprawdźcie jeśli się doszukacie). Paint i kilka godzin(!) roboty -- zaraz przed zapisaniem się na prawko. ;)

Gumolit

Obraz
Pierwsze klocki zacząłem stawiać jakoś pod koniec lat dziewięćdziesiątych, zaraz po tym jak pod moim dachem zagościło blaszane pudło z przyciskiem TURBO na obudowie. Po nocach spać nie mogłem, tylko się na nie gapiłem; wszystko wydawało się takie ciekawe i tajemniczne. Co, jak i dlaczego. Przekształcenie tej niezbadanej skrzynki w coś kreatywnego wydawało się być całkiem niezłą perspektywą. Pierwsze piksele zacząłem malować w Paincie, w Paincie tworzyłem też grafikę do prostych gier, które później na dyskietkach rozchodziły się po szkole. Były to w większości banalne tekstówki stworzone za pomocą jakiegoś autorskiego softu, który swojego czasu przeżywał lata świetności na łamach i dyskach Gamblera . Ktoś tam wtedy mi rzucił: "Fajna grafika, może kiedyś zostaniesz grafikiem?" i chociaż ocena kilkulatka niewiele mogłaby teraz znaczyć, tak jakoś wyszło, że piksele stały się moim hobby. Żałuję, że nic z tamtych czasów się nie zachowało, a wierzcie mi, że miejsca na tym niespełna...